- Strona główna
- ---------
- Oferta Klubu
- Aktualności
- Archiwum Imprez
- ----------
- Zarząd GKMLOK
Titikaka na Jezioraku 2009
Wypłynęliśmy w składzie: Witek, Waldek, Andrzej, Tomek, Marek.
Trasa do Miłomłyna była standardowa przez Wisłę, Szkarpawę z postojem w Drewnicy na sławnych "pierożkach" w Szkarpawiance, oraz noclegu w Rybinie.
Następnie od rana przez Elbląg i pochylnie dotarliśmy do Buczyńca, gdzie zrobiliśmy sobie "małą imprezkę" z załogą zaprzyjaźnionego po drodze jachtu.
Kolejnego dnia wyruszyliśmy dalej przez Kanał Elbląski, z postojem na jeziorze Ruda Woda w celu połowienia rybek. Tam nasi koledzy Witek i Marek złapali najdroższe ryby jakie w życiu jadłem - 6 szt Płotek za połów których musieliśmy zapłacić 60 zł Straży Wędkarskiej. Dzień ten zakończyliśmy na malowniczej Zielonej Zatoce gdzie woda jeszcze ma niespotykaną czystość obserwując piękną tęcze.
W kolejnym dniu ruszyliśmy przez Miłomłyn do Ostródy gdzie dla nas wszystkich był to dziewiczy szlak, bo nikt z nas tam nie był. Płynąc przez śluzy: Miłomłyn, zieloną, kanałem Ostródzkim do samego miasta wszyscy stwierdziliśmy że ten piękny szlak jest niedoceniany przez wodniaków płynących bezpośrednio na Jeziorak. W Ostródzie próbowaliśmy przepłynąć kolejne śluzy ale niestety były one za wąskie, więc zawróciliśmy na nocleg w okolicach Piławek.
Od następnego poranka płynęliśmy od razu na jezioro Jeziorak aby tam popływać na żaglu rejowym otrzymanym od kolegi Witka. Niestety brak wiatru spowodował że resztę dnia pływaliśmy na "diesel bezanie". Na nocleg zatrzymaliśmy się przy pomoście w połowie trasy między Siemianami a Jławą robiąc grilla o godzinie 22 -Taki mieliśmy kaprys. Około północy rozpętała się taka burza że pioruny waliły w wodę obok nas - niesamowite wrażenie.
Następnego dnia wyruszyliśmy do Iławy w celu uzupełnienia wody. Byliśmy mile zaskoczeni gościnnością, oraz przychylnością bosmanów w klubach w tym mieście. Oby wile klubów brało przykład od nich. Po uzupełnieniu zapasów obraliśmy kierunek na Siemiany. Korzystając z sprzyjającego wiatru postawiliśmy nasz nietypowy żagiel i dopłynęliśmy prawie do Siemian wzbudzając zainteresowanie żeglarzy. Prędkości szalonej nie mieliśmy ale szliśmy do przodu. W trakcie płynięcia kolega Tomek zdecydował się na kąpiel w jeziorze rzucając sobie koło ratunkowe zamocowane cumą do Titikaki. My zrobiliśmy pomiar prędkości, i stwierdziliśmy że płyniemy z prędkością "Tomka Kraula". Popołudniu dotarliśmy do Siemian gdzie tego dnia odbywały się Szanty w zajeździe Szopa. Koncert był wspaniały atmosfera niesamowita, a nasz kolega Witek występując w jednym utworze na scenie z zespołem na organkach pokazał niesamowitą klasę i umiejętności.
Ostatniego dnia wałęsaliśmy się leniwie po Jezioraku rozkoszując się ostatnimi chwilami wspaniałaego wypoczynku oczekując na przyjazd po nas kolegi Piotra, oraz kolejnej załogi w celu kontynuacji rejsu.
Reasumując: Pływając na tej malowniczej trasie co rok nie można się nudzić.
W dziale GALERIA publikujemy wybrane zdjęcia z rejsu.